tai shan

Tai Shan – czy warto?

Tai Shan (泰山) to miej­sce nie­zwy­kle popu­larne i według mnie to obo­wiąz­kowy punkt wycieczki do Chin, zaraz po Wiel­kim Murze. Tai Shan jest świętą górą tao­izmu, zali­czaną do Pię­ciu Świę­tych Gór Chiń­skich. W chiń­skiej kul­tu­rze jest to sym­bol siły i powagi.

 

tai shan 4

 

Jak to zwy­kle w Chi­nach bywa do wej­ścia na szczyt popro­wa­dzą Cię beto­nowe schody… Więc na wspi­naczkę gór­ską nie ma co liczyć… ale żeby nie było zbyt łatwo – są strome i jest ich dość dużo, bo aż 7200. Przed wej­ściem na szczyt warto zaopa­trzyć się w kijek do tre­ekingu, który można kupić w jed­nym ze stra­ga­nów znaj­du­ją­cych się na ścieżce. Przyznam szczerze , że bez niego byłoby mi bardzo ciężko wspiąć się na Tai Shan.

 

tai shan 5

 

W dro­dze na szczyt – tłum ludzi. Na szczy­cie… też mnó­stwo ludzi. Oczy­wi­ście wszy­scy robią sobie sel­fie na każ­dym kroku. Co tam piękne widoki… ważne, żeby sel­fie było. Zdję­cie z białą blon­dynką na górze Tai Shan to atrak­cja porów­ny­walna do zdo­by­cia szczytu : ) Jako że byłam jedyną białą w okolicy, to w pew­nym momen­cie usta­wiła się do mnie kolejka chęt­nych do wspól­nego zdję­cia. Ucie­kłam przy pierw­szej moż­li­wej oka­zji… ale zanim ucie­kłam też cyk­nę­łam sobie wspólne fotki, no bo trzeba było prze­cież wyko­rzy­stać sytu­ację : )

 

tai shan 1

 

Wie­cie co naj­bar­dziej lubię w podró­żo­wa­niu po takich nie­ty­po­wych dla bia­ła­sów miej­scach? Ludzie sami Cię zacze­piają, zaga­dują… uśmie­chają się itp. Bo prze­cież podróż to nie tylko piękne miej­sca. To inna kul­tura, odmienne oby­czaje i przede wszyst­kim ludzie, któ­rych spo­ty­kasz na swo­jej dro­dze… Na górze Tai Shan pozna­łam sym­pa­tyczną Chinkę, która cał­kiem dobrze mówiła po angiel­sku. Opo­wie­działa mi wiele o men­tal­no­ści chiń­czy­ków, histo­rii kraju oraz podrzu­ciła kilka cie­ka­wych pomy­słów na zwie­dza­nie pań­stwa środka. Chiny to kraj przesiąknięty komercją, jed­nak kryje w sobie wiele pięk­nych, nietury­stycznych miejsc, do któ­rych mam nadzieję kie­dyś poje­chać : )

 

foto2

 

Jak to zwy­kle u mnie bywa, musia­łam tro­chę zbłą­dzić… plusem takich sytuacji jest odkrywanie ciekawych miejsc. Zna­la­złam piękny zakątek, zupeł­nie nie­uczęsz­czany przez tury­stów. Przez panu­jącą mglę widocz­ność była mocno ograniczona, ale mimo tego widoki i tak zapie­rały dech w pier­siach! No i wresz­cie cisza… spo­kój… chwila wytchnie­nia… aż do bur­cze­nia w brzu­chu, które przy­po­mniało mi, że muszę zdą­żyć na wie­czorny pociąg : )

 

 

One thought on “Tai Shan – czy warto?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *