głowne

Kuba – pocztówka z wakacji

Chciałabym zwiedzić cały świat… ale szczerze mówiąc Kuba nie była jakoś specjalnie wysoko na liście moich marzeń. Pomysł pojawił się dosyć niespodziewanie i spontanicznie :) Obiecałam komuś bliskiemu prawdziwe kubańskie cygaro, a później upolowałam bilety w przyzwoitej cenie…

Kuba mnie urzekła i zafascynowała. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia :) Szczerze mówiąc po pierwszym wieczorze w Hawanie miałam ochotę wsiąść w pierwszy możliwy samolot i wrócić do kraju… Na szczęście tego nie zrobiłam!

Na Kubie czułam się, jak gdybym cofnęła się w czasie lub trochę jak na planie filmu. Odrapane i zniszczone budynki, stare auta… na Kubie czas się zatrzymał – tylko Ci turyści tacy nowocześni :)

Co mnie na Kubie zdziwiło, zaskoczyła, zachwyciło lub zaciekawiło… Sporo tego było. Poniżej wszystko to, co przychodzi do głowy, kiedy myślę o Kubie :)

Kubański rum i najlepsze drinki na świecie.

Mojito, Cuba Libre, Pina Colada, Chanchanchara – czyli mieszanka rumu, miodu i soku z cytryny. Podczas dwóch tygodni na Kubie wypiłam chyba więcej drinków niż w ciągu całego życia… Moim faworytem jest kubańska Pina Colada i Mojito :)

Kawa z okienka.

Mocną i słodką kawę kupuje się na Kubie za niewielkie pieniądze w niepozornym okienku :) Często jest też sprzedawana wprost z termosu przez panią, siedzącą na krzesełku pod swoim domem, dworcem itp. Sprzedawana jest w małych porcjach – to taki shot na rozbudzenie, który zapewnia kopa o poranku :)

Imprezy w przedziwnych miejscach…

Dyskoteka wewnątrz jaskini w Trinidad. Mocnoturystyczna, jednak dla samego miejsca zdecydowanie warto się tam wybrać. Wyobraźcie sobie, że schodzicie w dół… w głąb jaskini… a tam parkiet i gorąca latynoska muzyka :) Rewelacja :)

Klub znajdujący się na szczycie jednej z gór w Baracoa. Przepiękna panorama miasta nocą, która wręcz zachwyca :) Do tego ciekawy klub z kubańską muzyką. Przychodzą tu głównie miejscowi, co nadajedodatkowego uroku. Doskonałe miejsce na kurs salsy, bachaty, kizomby… :)

Impreza na plaży… Wystarczy ładnie się uśmiechnąć do właściciela plażowego głośnika a znajdzie się on tuż przy Twoim ręczniku i nawet nie wiesz, kiedy rozkręci się impreza na plaży przy zachodzie słońca :)

Impreza na dachu auta z lat ’50 ubiegłego wieku połączona z imprezą w warzywniaku na rogu :) Tak… takie rzeczy tylko na Kubie!

Masło.

Masło kupione w Trinidad o nazwie Polka, jak nietrudno zgadnąć – importowane z Polski :)

Kolejki…

…po bilet, po karty do internetu, po lody. Niby nieduży kraj, a kolejki większe niż w Chinach :)

Check in w autobusach turystycznych.

Najpierw kupujesz bilet. Godzinę przed odjazdemautobusu należy się stawić w okienku check in, żeby okazać paszport. Następniezgłaszasz bagaż, dostajesz na niego kartkę i zostawiasz go. Zostanie on późniejzaładowany do luku bagażowego – oczywiście nie ma nic za darmo… Taka przyjemnośćkosztuje Cię 1 CUC. Dlatego warto podróżować po Kubie jedynie z bagażem podręcznym :)

Kubańczycy śmiecą.

Mylę, że w dużej mierze wynika to z faktu małej dostępności produktów przetworzonych, foliowanych i opakowanych. Kiedy ich rynek zostaniezasypany mnóstwem rzeczy, a ilość śmieci się zwiększy – zacznie im toprzeszkadzać. Ewentualnie uczynni turyści wymuszą na nich dbanie o porządek :)

Babcie klozetowe.

W kubańskiej toalecie nie znajdziecie papieru toaletowego. Spotkacie natomiast panią, która za drobną opłatą da Wam odrobinę luksusu.

Poza tym z punktu widzenia samotnie podróżującej kobiety Kuba jest miejscem bezpiecznym :) Owszem nie zapuszczałam się sama po nocy w nieturystyczne zakamarki miasta… bo po co kusić los? Jednak nawet wracając w pojedynkę w środku nocy sporadycznie słyszałam jedynie Hola!’– żadnych dodatkowych zaczepek :) Sami Kubańczycy uważają zresztą swój kraj za bezpieczny dla turystów.

One thought on “Kuba – pocztówka z wakacji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *